Kredyt bankowy lub pożyczka nadal są dominującymi sposobami finansowania zakupów nowego sprzętu rolniczego. „Leasing jest wykorzystywany przez przedsiębiorstwa rolne zainteresowane optymalizacją rozliczeń podatkowych. Wówczas cała rata leasingu jest zaliczana do kosztów prowadzenia działalności (leasing operacyjny). Jednak znaczną część transakcji zawieranych w tym segmencie rynku stanowią umowy pożyczki. Chętnie sięgają po nie rolnicy, będący beneficjentami środków unijnych” – wyjaśnia Andrzej Sugajski, Dyrektor Generalny Związku Polskiego Leasingu.

Podobną opinię mają producenci sprzętu rolniczego. „Zdarzają się zakupy za gotówkę, ale najczęstszą formą finansowania jest pożyczka od firmy leasingowej lub kredyt z banku. Rzadziej stosowany jest leasing” – mówi Mariusz Buława, Country Manager w firmie CLAAS Financial Services, powołanej do wsparcia finansowego nabywców maszyn CLAAS, przodujących na rynku w segmencie dużych kombajnów hybrydowych. Dlaczego zatem rolnicy stronią od leasingu?

Kalosze w bagażniku

Okazuje się, że hamulcem w stosowaniu leasingu w rolnictwie nie jest jego dostępność. „Pracownik banku w dużej mierze siedzi w okienku. Firmy leasingowe natomiast mają handlowców, którzy świetnie znają rynek maszyn rolniczych, gdyż specjalizują się w nim od lat. I to oni są w bezpośrednim kontakcie z rolnikami. Wielu z nich mówi, że wozi w samochodzie kalosze, jako podstawowe narzędzie pracy” – mówi dyrektor generalny ZLP.

Problemem nie jest także opłacalność. Według danych Konfederacji Lewiatan, aż 71,7 proc. rolników korzystających z leasingu jest przekonanych o tym, że leasing oferuje im lepsze warunki finansowe niż korzystanie z kredytu. „Dzięki doskonałej znajomości tego segmentu rynku firmy leasingowe oferują możliwość spłacania rat zgodnie z sezonowością przychodów, dostosowują wysokość wkładu własnego do możliwości finansowych rolnika, a w zależności od ekonomicznej używalności sprzętu dopasowują odpowiednio do czasu trwania umowy” – wyjaśnia Sugajski.

To, co stanowi największą barierę dla rozwoju leasingu na rynku maszyn rolniczych to zawiłości prawne utrudniające łącznie tej formy finansowania z programami dopłat z Unii Europejskiej. W Programie Rozwój Obszarów Wiejskich (PROW) przeniesienie własności leasingowanego sprzętu na rolnika musi nastąpić nie później niż z chwilą zapłaty ostatniej raty. Ta zasada powoduje, że w praktyce refundowane mogą być jedynie wydatki z umowy leasingu finansowego, a to eliminuje z kręgu zainteresowanych podmioty, które są zainteresowane optymalizacją podatkową. Ponadto rolnik, który chce skorzystać z dopłaty unijnej, musi wykazać, że projekt, do którego niezbędna jest mu maszyna jest trwały. Ten pięcioletni okres trwałości projektu rozpoczyna się jednakże dopiero po przeniesieniu na rolnika własności maszyny, czyli, w przeciwieństwie do pożyczki nie po podpisaniu umowy na dofinansowanie, ale dopiero po zakończeniu okresu spłaty rat leasingowych. Jeśli okres spłat trwa ok. 3 lat (minimalny okres dla większości maszyn rolniczych), to dopiero po ich upływie zaczyna się pięcioletni okres trwałości projektu.

Z uwagi na to, iż ostateczna wypłata refundacji (dopłata do ostatniej raty w umowie) powinna nastąpić nie później niż dwa lata po zakończeniu okresu budżetowego to w roku 2020, żeby otrzymać dofinansowanie należałoby zawrzeć umowę na maksimum dwa lata, a to może być stanowczo za krótki okres, aby rolnik mógł spłacić w całości leasingowany sprzęt.

Coraz więcej pożyczek

Sprawia to także, że cały czas na rynku maszyn rolniczych dominują pożyczki. Do tego stopnia, że leasingodawcy wprowadzili ją do swego portfolio usług. Wprawdzie nazywa się ona pożyczką leasingową, ale tylko dlatego, że oferuje ją właśnie firma leasingowa zamiast banku. „Pożyczka w ofercie firm leasingowych powstała głównie przez fundusze unijne. Największa grupa – sprzęt rolniczy” – podsumowuje Sugajski.

Nawet producenci sprzętu coraz częściej oferują ją swoim klientom. „Finansowanie fabryczne zdobywa sobie coraz większą popularność wśród nabywców maszyn rolniczych” – twierdzi Buława i dodaje – „Pozwala na szybką ocenę ryzyka kredytowego dzięki najbardziej rzetelnej (bo dokonanej z pierwszej ręki) wycenie maszyny, stanowiącej zabezpieczenie pożyczki. Formalności związane z udzieleniem finansowania ograniczone są do absolutnego minimum”. Rozmawiała: Beata Socha