Wiemy już, że jeśli administracje państw i organizacji międzynarodowych nie obudzą się 
i nie uznają badań rolniczych za priorytet dla nauki, to przy obecnych technologiach produkcji roślinnej 
i tych, których można oczekiwać w najbliższych dekadach, nie wyżywimy świata po 2050-2060 r., gdy będzie nas już ponad 12 mld. 
Wiemy również, że klęska głodu dosięgłaby nas już 40 lat temu, gdyby nie syntetyczne środki ochrony roślin.

Pestycydy a środowisko

Z punktu widzenia techniki stosowania pestycydów zagrożenia dla ludzi i środowiska, w tym szczególnie dla wód powierzchniowych, płyną z dwóch podstawowych źródeł: miejsca, w którym sporządza się ciecz użytkową i po zabiegu, myje się opryskiwacz – są to tzw. skażenia miejscowe, oraz z pól, na których stosowane są pestycydy
– czyli skażenia rozproszone. Te drugie obejmują spływ powierzchniowy, przesiąkanie i drenaż oraz znoszenie rozpylonej cieczy podczas opryskiwania.

Skażenia miejscowe

Skażeniom miejscowym, mimo że są większym zagrożeniem dla środowiska niż skażenia rozproszone, poświęca się mniej uwagi. Występują one podczas odmierzania preparatu, wstępnego rozwadniania, mycia opryskiwaczy oraz składowania opakowań i zagospodarowania resztek cieczy użytkowej, czyli wtedy, gdy mamy do czynienia ze stężonym środkiem ochrony roślin. Problem można rozwiązać przy niewielkich nakładach na rzecz zmiany organizacji pracy i eliminacji złych nawyków u rolników. Jednym ze sposobów jest także obowiązkowa zbiórka opakowań po środkach ochrony roślin. Warto podkreślić, że system ich odbioru i utylizacji - zorganizowany przez PSOR – można zaliczyć do najbardziej skutecznych w Europie.

Popularyzacja wiedzy

W związku z rozproszonym charakterem działalności rolniczej wszelkie działania nakazowo-kontrolne są mało skuteczne. Należy je zastąpić podnoszeniem świadomości ekologicznej wśród rolników, poprzez organizowanie szkoleń i pokazów popularyzujących rozwiązania techniczne i metody bezpiecznego stosowania środków ochrony roślin.