Jak ocenia Pani świadomość konsumencką w Polsce?
Moim zdaniem rośnie. W sklepach widzę coraz więcej osób studiujących etykiety. Program „Wiem, co jem”, który prowadzę w TVN Style, jedyny cykliczny program konsumencki pokazywany w telewizji już szósty rok, cieszy się coraz większą popularnością. Jednak jest jeszcze wiele do zrobienia. Z danych Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie wynika, że ponad połowa Polaków nie zwraca uwagi na wartość energetyczną produktów, nie czyta tabel zawierających informacje o procentowej zawartości wybranych składników odżywczych i ich wartości kalorycznej. Podobnie dane przynoszą badania Eurobarometru: 50 proc. Polaków w ogóle nie czyta napisów na opakowaniach przed dokonaniem zakupu, a 64 proc. nie zna znaczenia żadnego z oznakowań i certyfikatów. To smutne.

Jak czytać skład produktów na opakowaniach?
Świat skomplikował nam się tak bardzo, że dziś bez odpowiedniej wiedzy nie kupimy nawet dobrego chleba. Na szczęście coraz więcej dziennikarzy, szefów kuchni, blogerów kulinarnych pisze i mówi o tym, jak robić dobre zakupy spożywcze. Podstawa to dokładne przeczytanie składu produktu, w którym składniki umieszczone są od największego do najmniejszego. Jeśli więc kupujemy kiełbasę, a na pierwszym miejscu jest w niej woda, a nie mięso, to lepiej odłożyć ją na półkę. Skład powinien być krótki – im krótszy, tym lepszy. Jeśli pojawiają się jakieś składniki, których nie potrafimy wymówić ani nawet sobie wyobrazić – nie jest to zdrowy produkt.

Na które napisy na opakowaniach powinniśmy zwracać szczególną uwagę?
Jeszcze raz powtórzę – nie błyszczące, fikuśne opakowanie, nie piękna łaciata krowa w reklamie, nie napisy typu „lody jak za dawnych lat”, „szyneczka babuni”, „truskawkowy raj” itp., ale skład powinien być dla nas najważniejszy. Czasem mówię, że warto kierować się na zakupach radami naszej babci czy prababci i zastanowić się, czy 40-50-60 lat temu kupiłaby po prostu bochenek chleba czy chleb tosowy? Czy na śniadanie płatki owsiane czy czekoladowe kuleczki miodowe? Czy sięgnęłaby po orzechy włoskie w łupinie czy po farbowane orzeszki w karmelu? Czy ugotowałaby zupę z kury i warzyw czy z proszku i chemicznej kostki? Jeszcze raz powtarzam: jedzmy prawdziwe jedzenie, a nie śmiecie.

Jakie są najczęstsze sztuczki speców od marketingu i reklamy?
Hasła, pustosłowie, kłamstwa na opakowaniach. Jeśli czytamy że napój jest z granatu, a ma soku z granatu 0,01 proc., jeśli elegancka woda w pięknej szklanej butelce kosztuje 10 zł za litr, a niczym nie różni się od kranówki, zalewa mnie krew. ​