Jak ocenia Pan rozwój techniczny polskiej wsi w ostatnich latach? W których aspektach nastąpił największy postęp?

Ostatnie lata to prawdziwy skok cywilizacyjny na polskiej wsi. Wystarczy spojrzeć na sprzęt, jakiego obecnie używają rolnicy. To najwyższa europejska półka. Często maszyny i urządzenia są wręcz nowocześniejsze od tych używanych przez rolników niemieckich czy francuskich. Modernizacja rolnictwa wyraźnie wpłynęła na poprawę jakości wytwarzanej przez nas żywności. Obecnie ta jakość jest znacznie wyższa niż w innych krajach unijnych. Zawdzięczamy to oczywiście nie tylko nowoczesnym technologiom, ale również coraz lepszemu wykształceniu naszych rolników.

Czy zmiany na polskiej wsi obejmują również kwestie bezpieczeństwa, czyli czy spadek liczby wypadków na wsi można łączyć z faktem, że nowsze maszyny zmniejszają ryzyko groźnych wypadków czy też jest to głównie efekt większej świadomości rolników?

Polscy rolnicy używają już sprzętu spełniającego najbardziej wyśrubowane standardy bezpieczeństwa. Jednocześnie nowoczesne maszyny wymagają obsługi przez dobrze wyszkolonych operatorów - czasy, gdy ciągnik czy młockarnię mogła obsłużyć przypadkowa osoba już minęły. Sprzęt, którego obecnie używa się na polskiej wsi jest sprzętem specjalistycznym, a co za tym idzie drogim. Dlatego też sami rolnicy przykładają dużo większą wagę do jego odpowiedniego serwisowania, jak również bardziej o te maszyny dbają. To zaś z pewnością przekłada się na mniejsze ryzyko wypadków. Nie wolno jednak zapominać, że praca rolnika nadal pozostaje niebezpieczna. Przy tak trudnych i wymagających zadaniach o wypadek nie jest trudno. Oceniam więc, że spadek liczby wypadków to zasługa głównie samych rolników, ich lepszych kwalifikacji i większej wiedzy. Niewątpliwie do większej świadomości przyczyniły się także kampanie edukacyjne.

Na jakim polu widzi Pan jeszcze największą przestrzeń do zmian technicznych w polskim rolnictwie? Na których płaszczyznach najmocniej odbiegamy w kwestii używanych narzędzi, innowacji od rolników francuskich, duńskich czy brytyjskich?

Pod względem technicznym nasze rolnictwo to już światowa ekstraklasa. Nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów na tym punkcie. Mamy również bardzo dobrą żywność, ale musimy popracować nad skuteczniejszym marketingiem i promocją, nad stworzeniem polskiej marki handlowej. Uważam, że naszą dobrą, zdrową żywność sprzedajemy zbyt tanio. Musimy jeszcze mocniej postawić na silne i duże grupy producenckie. Tylko w ten sposób nasi rolnicy będą mogli poprawić swoją pozycję negocjacyjną z odbiorcami. W szeroko pojętej branży spożywczej rolnik zarabia najmniej - nasza żywność w sklepach jest droga, ale większość tych pieniędzy nie trafia do rolnika, a do pośredników operujących między producentem, a konsumentem. Uważam to za niesprawiedliwe.

Jak ocenia Pan obecne działania Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w kwestii nałożenia moratorium na sprzedaż ziemi rolnej?

Uważam, że forsowana przez PiS ustawa o ziemi na lata zablokuje rozwój polskiego rolnictwa. Dziś gospodarstwa mogą się rozwijać m.in. poprzez zwiększanie powierzchni upraw. Dzięki temu rolnicy obniżają koszty produkcji. Jeśli rząd ograniczy rolnikom dostęp do ziemi państwowej to ta strategia rozwoju nie będzie już możliwa. W krajach Europy Zachodniej gospodarstwa są większe niż w Polsce przez co mogą produkować taniej i maksymalizować zyski. Jeśli w którymś aspekcie miałbym upatrywać słabości polskiego rolnictwa to właśnie ta kwestia jest według mnie naszą kulą u nogi. PSL będzie twardo sprzeciwiało się złym ustawom dla polskiej wsi.

Jakie powinny być priorytety polskiej wsi w perspektywie najbliższych 10 lat?

Najważniejsze jest tworzenie grup producenckich. Trzeba doprowadzić do sytuacji, gdy rolnik będzie brał udział nie tylko w procesie produkcji, ale także w procesach przetwórstwa i dystrybucji. Tak, aby miał większy udział w całym łańcuchu sprzedaży, a co za tym idzie także większy udział w zyskach. Musimy także popracować nad poprawą warunków sprzedaży naszych produktów – nad jej lepszą promocją i szukaniem nowych rynków zbytu. Mówiąc o przyszłości polskiej wsi wiele zależy od samej polityki państwa wobec rolników. Nie możemy pozwolić, żeby niekorzystne rozwiązania, takie jak np. utrudnienia w dziedziczeniu ojcowizny, weszły w życie. Gospodarstwa rolne buduje się przez pokolenia i tej sztafety pokoleniowej nie możemy przerwać. Niekiedy jest tak, że z inwestycji poczynionych przez dziadka korzysta dopiero wnuk. Nie wolno nam patrzeć na rolnictwo jak na inne sektory gospodarki - tu powinien liczyć się przede wszystkim człowiek.